Parę dni temu, zainspirowany Antychrystem Fryderyka Nietzsche wymyśliłem sobie, że napiszę swoją własną rozprawkę na temat "Dlaczego Twoim zdaniem chrześcijaństwo ssie po same jaja". Robiąc jednak notatki z tego tematu zdałem sobie sprawę, że jest to zbyt obszerny temat na pojedynczy wpis na blogu, ponieważ każdy poszczególny aspekt chrześcijaństwa można shejtować na 3 tysiące znaków. I to nadal nie wyczerpie tematu.
Warto jednak pisać na ten temat, bo raz, że daje to pewne fajne argumenty do rozmowy a dwa, że naprawdę wierzę, iż ludzi da się nawrócić. Nawrócić w sensie odwieźć od tej choroby chrześcijaństwem znanej. Miałem bowiem kiedyś kolegę, który był głęboko wierzący i nie krył się z tym. Pięknym doświadczeniem było mu tłumaczenie podstaw wiary, racjonalizmu, tych wszystkich rzeczy o których nie miał pojęcia. Nie miał, bo gdyby miał, pewien jestem, że każdy zdrowy na umyśle przestałby być chrześcijaninem. Dumny jestem jednak z tego, że udało mi (nam, z moim przyjacielem Janem) się zasiać w nim ziarno wątpliwości, bo pod koniec naszej znajomości poszedł już mocno w stronę agnostycyzmu. Nie wiem, czy dalej wierzy w duchy i picie krwi, ale mam nadzieję, że nasze rozmowy wyszły mu na dobre.
Oczywiście od razu się tej bzdury w człowieku nie zabije, ale im więcej bzdura plaskaczy przyjmie, tym słabsza będzie i tym dla nosiciela bzdury lepiej.

Jeden z takich fajnych plaskaczy dotyczy seksualności katolickiego księdza. Chcę tu powiedzieć, że w związku z celibatem, jak by pobudek urojonej religijności było mało, ksiądz ma zawsze problem ze swoją seksualnością, a co za tym idzie, ma też problemy ze sobą, bo człowiek poza żarciem i miejscem do spania ruchać musi.
Czym celibat jest, wie każdy. Każdy był uczony o tym jak to w okolicach robu 300 ne Watykan uchwalił, że kapłan nie może mieć żony i dzieci, bo przez to jego własność, miast do Stolicy Apostolskiej, idzie do jego spadkobierców. Czyli nie tam, gdzie trzeba!  

- Możesz być księdzem, ale nie możesz mieć dzieci.
- No, ale czemu?
- Bo gdybyś miał dzieci, to dzieliłbyś się z nimi dobytkiem, a Twój szef
(watykański pimp) dostawałby mniej.

Oczywiście mogłoby to zabrzmieć nieco prostacko, więc wymyślono odwołanie się do tradycji chrześcijańskiej, tutaj do chorego umysłowo Jezusa Chrystusa (infantylność, zapędy autodestrukcyjne, aseksualizm, kompleks mesjasza itd), który to żył w czystości (wieczny prawiczek), by się móc w całości poświęcić bogu i ludziom (syndrom mesjasz). Jan Paweł 2, nasza narodowa ikona popkultury (prawie jak Jackson, tu i tu skandale obyczajowe, tu i tu miliony fanów, z tą różnicą, że działalność charytatywna Jacksona nie przyczyniła się do masowego wymierania mieszkańców Afryki) tłumaczył celibat, jeszcze przykładem Chrystusa jako obdarzającego Kościół 'dziewiczą miłością' (cokolwiek to znaczy) oraz tym, że przecież ruchać nie trzeba, bo są wyższe wartości (te urojone, ale to innym razem).


Brzmi spoko, ktoś by pomyślał, można przecież nie ruchać i być przez to szczęśliwym. Otóż nie. Ksiądz, niezależnie jaka jest jego orientacja, zawsze ma problem. Wyobraźmy sobie cztery typy księży:

 



Jeśli jest zdrowym seksualnie facetem, który niechcący zbłądził w celibat, to ma problem, bo podniecony facet, a zdrowy bywa podniecony, jest sfrustrowany. Jeśli sobie nie ulży czyjąś waginą, ustami, dupą a nawet własną ręką, a do tego jeszcze zmazy nocne czynią go nieczystym (Kpł 15:3), to rzeczywiście pozostaje tylko żreć brom, bo każde seksualne skojarzenie oznacza dla biedaka mękę i frustrację.

Jeśli jest zdrowym seksualnie facetem, który niechcący zbłądził w celibat, ale rucha, tudzież przejmuje sprawy w swoje ręce, to ma problem, bo przecież powinno go w związku z tym zeżreć sumienie. Kto kiedykolwiek czytał wypowiedzi onanistów - katolików na temat tego, jakie to wielkie brzemię niosą ze sobą, ten wie, że ból jest to przeogromny.

Jeśli jest aseksualnym facetem, to pół biedy w tym fachu. Ale aseksualizm zawsze był problemem tego człowieka, bo sama z siebie się nie bierze. Zawsze przyczyną są tutaj albo problemy hormonalne, tłumienie seksualności świadome lub nie, mające związek z molestowaniem w przeszłości, karaniem dziecięcych przejawów seksualności lub innych.

Jest też ostatnia, zdrowa sytuacja, gdy zdrowy facet nie poszedł w celibat niechcący, ale z premedytacją. Ten rucha i nie ma z tym problemu. Do tego dostaje przecież wszelkie, wynikające pośrednio z deklaracji celibatu, przywileje. Ten ostatni niekoniecznie ma problem ze sobą i ze swoją seksualnością. Jest jednak kolejnym przejawem hipokryzji w swojej instytucji a jego problemem na pewno jest ukrywanie swoich wyczynów.



Ciekawym jest też fakt, że wielu chorych na swoją seksualność chłopców ucieka do wiary. Jeśli pociągają mnie dzieci, inni chłopcy, trupy, zwierzęta lub kalosze, to może warto zwrócić się do boga? Temu przecież zależy i ten na pewno sprawi, że przestanę być nieszczęśliwy. Może, jeśli będę wystarczająco żarliwie mu służył, nagrodzi mnie w niebie i tam naprawi te moje ciągoty? Idzie więc taki zboczony chłopak do seminarium pełnym innych zboczonych chłopców. Tam przeżywa swoją inicjację, oddaje się modlitwie, wspólnym prysznicom...


Jeden zostaje fotografem, by mieć kontakt z dupeczkami, inny zostaje katechetą. Z tych samych powodów. Sam nie miałem nigdy księdza katechety, zawsze były to kobiety (zanim w liceum przestałem chodzić na religię) bardziej lub mniej sfrustrowane. Mam jednak znajome i znajomych, którzy byli świadkami podtekstów ze strony księdza katechety, no ale to raz słyszało się o czymś więcej?
Pedofilia w Kościele nie jest jednak tematem, na który chcę teraz pisać. Chociaż i to jest potrzebne, bo jeśli przybijający pedofilom piątkę JP2 jest narodowym bohaterem i medialnym moralnym wzorem...

Miałem znajomego księdza, którego chyba jako jedynego uważałem za dobrego księdza. Prowadził spotkania dla uzależnionych, rekolekcje dla dzieci, których nie ruchał. Normalnie po prostu dobry człowiek. Teraz już nie jest księdzem, bo poznał kobietę. Miałem też kolegę, który miał iść do seminarium. Też poznał kobietę, która wybiła mu te głupoty z głowy. Jeśli uznamy, że seks jest jednym z głównych napędowych człowieka, a, jak wykazałem, seksualność księdza zawsze wiąże się z problemami, to cieszę się za tą dwójkę, że wrócili do normalności.

Komentarze   

0 #5 Kuba 2012-05-25 13:56
Ciekawy wpis. Wspomniałeś na jego początku o konfrontacji słownej z chrześcijaninem . Z doświadczenia wiem, że zasianie nawet ziarna wątpliwości w człowieku wychowanym w przekonaniu, że chrześcijaństwo jest jedyną słuszną opcją a inne możliwości to błądzenie i droga do piekła - jest rzeczą niełatwą. Człowiek taki jeśli usłyszy niepochlebne opinie, z reguły boi się zacząć myśleć samodzielnie i mieć inne spojrzenie na świat niż jego otoczenie (głownie mam na myśli żarliwe rodziny katolickie).

Co do seksualności księdza to zgadzam się 100%.
Cytować
0 #4 Aleksander Ikaniewicz 2012-04-20 14:52
Ale który bóg ma istnieć lub nie? Chrześcijański umarł już wieki temu a jeśli objawia się dzisiaj, to jest leczony psychiatrycznie.

Poza tym, nie do mnie należy dowodzenie, że nie istnieje, tylko do tych, którzy mówią o jego prawdziwości należy dowiedzenie jego istnienia. Wydaje mi się to proste.

Nie przeszkadza mi to, że nie trzymają celibatu. Ba, przybijam takim piątkę a na trzymających się go patrzę z politowaniem. Dlaczego jest to problem seksualności - odsyłam do mojego arta wyżej.

Cieszę się, że żadna Cię krzywda nie spotkała. Ja sam ministrantem nie byłem, ale również inaczej na księży patrzyłem będąc gówniarzem, a inaczej teraz, kiedy załapałem trochę więcej rozumu.
Cytować
0 #3 tomasz 2012-04-20 07:21
Zapytam cię o coś - skąd wiesz że Bóg nie istnieje?Wybacz , ale tutaj wynika, że chrześcijaństwo nazywasz chorobą(chyba że źle zrozumiałem).Ty NIE MOŻESZ wiedzieć, czy on istnieje czy nie, bo nie ma dowodów na to, że go nie ma, ani nie ma dowodów że istnieje. Co do celibatu - jasne, że są księża, którzy nie trzymają celibatu, ale jest ich bardzo mało.Większym problemem jest ich stan majątkowy, który jest za duży jak na księży.Po prostu mówią tylko o nich, bo to "sensacja" czyli coś, dzięki czemu miedia się utrzymują.Jako były ministrant, obecnie ateista poszukujący prawdy, poznałem kilku księży i każdy z nich był normalnym,zdrow ym na umyśle człowiekiem.To, że ktoś przyjmuje celibat, nie oznacza choroby, a ogromną siłę woli,psychiki i poświęcenie, i za to powinien być szacunek.
Cytować
0 #2 Aleksander Ikaniewicz 2011-11-27 10:28
Obchodzę, jak co roku :-)

Choinka, Mikołaj, śnieg, lampki... :-D
Cytować
0 #1 Konio 2011-11-27 09:18
Czyli Świąt w tym roku nie obchodzisz?
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież