Kiedy piszę te słowa z głośników leci mi jakiś stary set Franka Sinatry. Ta przyjemna renesansowa muzyka zawsze napawa mnie pozytywnymi emocjami, a moje nogi same mają ochotę rwać się do tańca w deszczu z parasolem. Uważam, że fajnie by było, gdybym mógł i innych zarażać tymi fajnymi uczuciami, stąd jak się najebię ze znajomymi, to czasem puszczam ich trochę swoich ulubionych płyt. Lubię na przykład muzykę metalową. Bardzo. Mało co mnie tak pozytywnie nastawia jak na przykład nowa płyta Threat Signal, czy Black Album Metallici. Lecz tak, jak fajnie się tego słuchało z bliskimi znajomymi siedzącymi w tym klimacie po czwartym piwie, tak nie wyobrażam sobie iść do warzywniaka, zapuścić ten muzyczny rozpierdol i kazać sobie przybić piątkę. Owszem, jest szansa, że Krysia z obwodem ramienia jak moje udo zacznie headbangować do tej przepięknej muzyki, ale jest to szansa mała niczym penis Natanka. Bardziej prawdopodobne, że ją to zwyczajnie wkurwi, tak jak mnie wkurwiają małolaty ze swoim Bednarkiem pierdolącym, że jego muzykę lubi każdy. A gówno, bo nie każdy zaczyna dzień od skręta.

Podobnie jak nie każdy zaczyna dnia od odpalenia portalu Frondy, którą ma ustawioną na ekranie startowym. Ja nie mam, chociaż często czytam katolickie newsy. Dla jaj głównie. Ostatnim zabawnym newsem będzie ten dotyczący marszu odbywającego się 14 kwietnia. Dzień po moich urodzinach, w sobotę, miał miejsce w Rzeszowie marsz "Stop laicyzacji". O co chodzi i po co to jest? Organizatorem jest senator PiS, Kazimierz Jaworski z Rzeszowa.Wiemy, gdzie jest Rzeszów? Najbogatszy i najlepiej wykształcony rejon Polski to nie jest, więc oczywiste, że pozycja PiS ma się tam dobrze. W każdym razie, za sprawą senatora i kilku bojówek katolickich zorganizowano marsz, którego "celem jest zwrócenie uwagi opinii publicznej na narastającą falę dyskryminacji i ataków wobec Kościoła i kapłanów".

 

Ważnym akcentem marszu jest także poparcie dla Michalika (nie mylić z Michnikiem). Rozchodzi się tu o motyw, kiedy ulubieniec mas katolików, Janusz Palikot od Palikota, nazwał arcybiskupa Józefa Michalika chamem. A nazwał go chamem, bo ten zniszczył życie policjantowi, który wręczył mu mandat. Rydzyk wcześniej jeździł po Grodzkiej, więc Palikot u Olejnik stwierdził, że każdy ksiądz to cham. No przecież! I co się okazuje? Michalik za chama potrzebuje oficjalnego wsparcia, więc raz, że katolickie bojówki donoszą do prokuratury, dwa, że organizują marsze. To niesamowite jak bardzi katolicy są przyzwyczajeni wnosić pozwy za obrażonych, czy oni istnieją, czy nie. Boże, chamem go nazwali, japierdziu. Nie posrajcie się. Mężczyzna ma w dupie obelgi prostaków i nie obraża się jak panienka. Nie potrzebuje też, by inni obrażali się za niego. No, ale. Niektórzy mówią, że żeby stać się mężczyzną najpierw musisz zakisić. Jarek K. na pewno nie jest jednym z nich.

No, ale. Pomijając tą wielką krzywdę Michalika, marsz jest katolikom naprawdę potrzebny również z innych powodów. Chodzi o to, że zmieniają się nastroje społeczne i ludzie od kościoła odchodzą. Zaczynają znajdywać nowe alternatywy, dostrzegać wszelkie zło, jakie kościół i religia wyrządziły. Oficjalnie, z tego co się dowiaduję, chodzi o:

  • ochronę życia (aborcję jako taką. To absurdalne, ale dla nich życie zaczyna się od momentu zapłodnienia, nie aktywowania mózgu)
  • nielegalizowanie związków partnerskich (bo bóg nienawidzi pedalstwa i wszystkiego co nie jest katolicką rodziną)
  • niepodważanie statusu materialnego kościoła (tu nie dostaję uzasadnienia, o co chodzi i dlaczego nie można ich opodatkować)
  • dopuszczenie TV Trwam na platformę cyfrową (nikt nie zauważa, że Radio Maryja działa niezgodnie z prawem?)
  • podwyższenie rangi nauczania religii w szkołach (nigdy nie słyszałem dobrego argumentu ku temu, dlaczego religia w szkole jest fajna)
  • nienazywanie Michalika chamem (genialny powód organizowania marszu!)
  • niepodważanie konkordatu (który, nie wiadomo dlaczego, stoi ponad konstytucją)

Generalnie chodzi o sprzeciw wobec postępującej laicyzacji, czyli egzekwowaniu podstaw konstytucji. Bo nie może być tak, by wyznawcy Jahwe mieli takie same prawa jak reszta barbarzyńskich, ateistycznych, chamskich, lewackich, hitlerowskich, inteligentnych i wykształconych (to od jakiegoś czasu katolicki pojazd z którym mnie, hehe, ostatnio często traktują) niewiernych.

 

Jak zawsze powoływano się na polskość i to, że 90% Polaków to katolicy. Pomijając zawyżenie tego wyniku nikt nie raczy zauważyć, że samo ochrzczenie nie jest równoznaczne z byciem katolikiem. Nie, bo jest jeszcze ekskomunika, która pozbawia człowieka statusu katolika. Niestety, nie w statystykach. Poza tym ekskomunikę, umówmy się, nie jest łatwo uzyskać w mniejszych miastach (a można tylko w jednym miejscu na świecie - parafii zameldowania), więc trzeba wziąć pod uwagę, że wśród tych 90% jest od chuja ateistów, którym się po prostu ekskomunikować nie chce. Generalnie całość marszu, z tego co czytam, dotyczyła polakowatości i tego, że Polska ma być dla Polaków, a jak mamy Polaka, to jest on katolem. Dochodził też, oczywiście, popularny ostatnio język nienawiści w stronę czy to Tuska, czy to Palikota, czy to żydokomuny, czy to w ogóle w stronę każdego, niepisowskiego Polaka. A nie, Polak to przecież pisowski katolik, więc w stronę Niepolaka.

Z jednej strony przeciętny polski pisowski katolik z dwucyfrowym IQ dowiadując się o takim marszu może pokiwać głową i z dumą stwierdzić, że jego bracia w wierze robią dobrze, bo wreszcie się biorą za walkę z innowiercami. No, ale co z tymi, którzy mają IQ z jedynką z przodu i katolikami nie są? Tym, podobnie jak i mi, na twarzy gości uśmiech politowania.

 

Wy głuptaski słodkie, aż tak słaba jest wasza wiara, że musicie organizować marsze ku temu, by nie zapomnieć, w co wierzycie? Aż tak słaba i nieatrakcyjna jest Wasza wiara, że domagacie się jej publicznej obecności wszędzie, gdzie tylko można ją wsadzić (w dupę na przykład, za moim przykładem), by nie stracić wierzących braci? Aż tak słaba jest wasza wiara, że nie potraficie wierzyć w kościół traktowany na normalnych, ludzkich prawach, z normalnym, ludzkim podatkiem i bez kościelnych przywilejów? Aż tak słaba jest wasza wiara, że nie potraficie się modlić do kapłana bez Mercedesa? Aż tak słaba jest wasza wiara, że potrzebujecie, by była nauczana w podstawówkach, gimnazjach i liceach, bo wiecie, że jeśli nie będzie, to nikt do przykościelnych szkółek nie pójdzie? Aż tak słaba jest wasza wiara, że od Rzeszowa przez Sejm po Krakowskie Przedmieście zaznaczacie jak te szczające brudne psy teren krzyżami krzycząc "tu byłem i ten krzyż ma tu stać!"? Dlaczego obawiacie się, że wasz bóg nie może bronić się sam.

Gdybym był waszym bogiem, gardziłbym wami za takie zachowanie. Ale ja byłbym innym bogiem niż wasz. Inaczej bym was wychował. Nie kazałbym budować sobie świątyń, nie kazałbym zabijać niewiernych, krnąbrnych i pedałów. I pewnie czasem przypomniałbym o swojej obecności, żeby pokazać wam, że źle robicie narzucając wiarę we mnie innym. Jeśli nie chcą - niech się pierdolą, tak bym mówił. Grunt, że miałbym was i was bym kochał, a nowych pozyskiwałbym sobie we własnym zakresie, bo to moja brocha, by we mnie wierzyli. I na boga, nie kazałbym wszystkim słuchać hewimetalu. Jak nie słuchasz, to się pierdol i nie zawracaj mi głowy swoim jojczeniem. Polej lepiej następną kolejkę, a wytłumaczę ci, że robisz błąd, a potem zrobisz z tą wiedzą co zechcesz. Ale wasz bóg nie jest taki jak ja. Ale ja jestem fajnym gościem, a wasz bóg nie. Dlatego boicie się strasznie, że jeśli nie będziecie walczyć w jego imieniu, nie siądziecie po jego lewicy(bo prawicę zajął Lech).

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież