Pamiętam jak tych parę lat temu przekręcił się człowiek odpowiedzialny za rozwój AIDS w Afryce i ochronę pedofilii w Kościele. Kiedy umarł, a na nowego papieża wybrano byłego esesmana cały kraj stanął na nogi, by przygotować się do jego przyjazdu tutaj. A owe przygotowania polegały między innymi na zasłonięciu w centrum Warszawy wielkich reklam bielizny (czy tam tylko części z cycami czy dupami) oraz prohibicji. Tak, tej, która w latach 20 ubiegłego wieku tak bardzo wkurwiła Amerykanów, że aż Bruce Willis zagrał w filmie o tym. Jest to zwykłe, durnowate zaklinanie rzeczywistości, które kumam, jak maluje się trawę na murawie, ale w tym wypadku, wizyty głowy obcego państwa, zupełnie nie rozumiałem celu. (może to chodziło o to, że dwudziestoletnie modelki były dla władz kościelnych po prostu za stare i przez to niesmaczne)

Jak już parę razy wspominałem, subskrybuję na Fejsbuku parę katolickich blogow i fanpagów. Dla jaj. Wczoraj trafiłem na pewną śmieszną akcję. Katolicką oczywiście i co za tym idzie, w założeniach durną.



Stowarzyszenie Twoja Sprawa zajmuje się wspieraniem marketingu opartego na wartościach (nie piszą jakich), czyli atakiem wszystkiego, co im się nie podoba. Jest to kolejna akcja nie budująca nic. Tym razem, jak widać na filmie, cisną się na rzecz, która jest powszechnie akceptowalna/niezauważalna od 20 lat lub nawet więcej, mianowicie POWSZECHNIE DOSTĘPNE PORNO.
Ciężko to sobie wyobrazić, ale są ludzie, którym przeszkadzają piękne kobiety i przystojni mężczyźni (w różnych konfiguracjach) na wyższych półkach punktów sprzedających prasę. Przeszkadzają im, bo nie dość, że traktują seks jak traktują, to jeszcze są te gazetki widoczne dla ludzi odwiedzających te punkty, w tym dzieci. Straszne.

No, ale czemu to dziwi? Te półki są na tyle wysoko, że dzieciaki, które są za małe, by wiedzieć do czego służy kombinacjasiusiaka z siusiawką, zwyczajnie nie mają możliwości, żeby zapoznać się z treścią magazynów. Reszta i tak wie, o co w nich chodzi. Stąd nie ma sensu przesadnie chronić milusińskich przed tym, udawać, że "problem" nie istnieje.

No właśnie, problem. Te samo stowarzyszenie obejmuje patronat nad książką jakiejś znanej feministki Gail Dines (ja się w tym środowisku nie orientuję) „Pornoland. Jak skradziono naszą seksualność”, która przeprowadziła "badania" na temat seksualności w kontekście pornobiznesu. Doszła do wniosku, że pornografia to problem, bo
- promuje ostry seks
- traktuje kobiety przedmiotowo
- zachowanie aktorów jest często wulgarne
- kobiety w filmach są upodlane
- mężczyźni nie lubią tak traktować kobiet
- kobiety tak traktowane są nieszczęśliwe
W książce są podane przez BADACZY szokujące fakty jakoby na przykład w 88% scen, które oglądali kobiety dostają klapsy, są ruchane w gardło, bądź dostają plaskacze. 48% scen zawiera wulgaryzmy a 90% scen zawierało przynajmniej jedną agresywną praktykę skierowaną wobec kobiet (stawiam, że anal też się tu liczy). Do tego do porno mają dostęp dzieciaki, co kształtuje w nich zły wizerunek kobiet.

I tutaj nasuwa mi się refleksja. WTF? Mam za sobą trochę ponad ćwierć wieku, więc okres jakiegoś tam podstawowego rozwoju u mnie już dawno minął. Jak każdy zdrowy biały chłopak na pornusach się wychowałem i szczerze mówiąc, nie odczuwam tego jakichś szczególnie negatywnych skutków (ale ja ogólnie jestem ze swojego życia zadowolony i tego wszechogarniającego zła nie zauważam). Podobnie moi rówieśnicy, z tego co się orientuję, nie narzekają na to, by pornografia zniszczyła im życie.

Powiedzieć mogę więcej i jestem myślę w stanie to obronić, że pornografia jest jak najbardziej pozytywna. Jest pozytywna do momentu, gdy zaczynamy przekładać swoją rękę nad otwory partnerki. Ale to jak ze wszystkim. O tym, że jest zdrowsza dla wątroby w chwilach samotności niż alkohol nie ma co nawet mówić, ale i ze stałym (lub nie) otwartym, fajnym partnerem może służyć za bardzo fajne źródło inspiracji do własnych zabaw. Bo nie ma nic gorszego (niefizjologicznego) w seksie niż rutyna. Tak, dociera do mnie to, że dziewice i prawiczki ze Stowarzyszenia nie zdają sobie sprawy z tego, że kobiety lubią ostry seks, lubią klapsy i plaskacze, anal, przedmiotowe traktowanie, odgrywanie scen. Lubią po prostu, tak samo jak i chłopy lubią. I, do kurwy nędzy, to ich sprawa co lubią, jeśli lubią.

Wyobraźmy sobie scenę. Bierze taki prawiczek ślub i w wieku tych 34 lat pierwszy raz widzi piersi. Nakierowuje dłoń kochanki na swoje krocze, ale dostaje podczas próby plaskacza od swojej już żony, która wykrzykuje, że to praktyka kobiety niegodna! A teraz wyobraźmy sobie, że żona jest rozochocona dotykaniem jego przyrodzenia, ale i tak wpada im do pokoju wkurwiony teść, któremu się nie podoba, że robią to w taki, a nie inny sposób i trzaska po mordach oboje (przy tym próbując zapamiętać jak najwięcej, podobnie jak wspomniani wcześniej "badacze" wychodzący podczas badania pornusów do ubikacji znacznie częściej niż wujek Henryk z prostatą wielkości piłki od kosza). Przecież to absurd, przecież go nie powinno tam być. W związku z tym, na chuj się tam wpierdala?


Jest w Showtime świetny serial o seryjnym zabójcy, Dexter, którego oglądam na zmianę z Californication, tej samej stacji. Jak pierwsze dwa sezony oglądałem z religijnym skupieniem, ta ostatni sezon skupiał mnie z powodu religijnego tematu właśnie. Główny bohater, Dexter, posyła syna do pierwszej szkoły, katolickiej i poluje na seryjnego mordercę z religijnym zboczeniem. Późny to sezon, więc scenariuszowo nie trzyma wyższego poziomu dwóch pierwszych, ale ten wątek strasznie mi się podobał. Szczególnie do gustu przypadła mi pierwsza scena z dzieciakiem w katolickiej szkole, który przerażony stał wpatrzony w krucyfiks. Bo, tu wyjaśnienie dla moich katolickich fanów, krucyfiks przedstawia umaltretowanego, półnagiego człowieka w stanie agonii przybitego gwoźdźmi do dwóch drewnianych bali. Widzisz to? Już nie wygląda jak wesolutki symbol miłości? What had been seen can't be unseen.

Jest w tych katolach coś takiego, że nie potrafią zaakceptować świata takim, jakim on jest. Nie dociera do nich, że nie każdemu musi się ich wizja tego świata podobać. Nie są zmuszani oglądać kolejnych części Piły, czy podbojów Rocco i Belladonny. Mają czelność zabraniania tego innym, ale w to samo miejsce, pomimo deklaracji zwalczania wulgarnych obrazów, wrzucają na siłę tego umaltretowanego Żyda. Gimme break.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież